Od tłumacza


„Było ciężko...” – ciśnie się na usta. Oryginał napisany był w języku angielskim będącym w użyciu w połowie XIX wieku. Na dodatek autor lubił stosować długie i rozbudowane przewody myślowe. Język często był patetyczny i wzniosły. Sprawiało to, że niektóre zdania zajmowały pół strony. Niby wszystko w porządku, poszczególne słowa w zdaniu zrozumiałe, fragmenty zdania też zrozumiałe, natomiast ciężko było ogarnąć całość, tym bardziej wyrazić to w języku polskim. Czasem zdarzało mi się, przy konsultacjach z rodowitymi Anglikami, że sami mieli problemy ze skleceniem tego na współczesny język. To tak na marginesie.
Książka zawiera także mnóstwo nazw i imion własnych. Starałem się zachować, w miarę możliwości, jak najbardziej adekwatne odpowiedniki, używane i stosowane w języku polskim. Na pomoc przychodziły mi tu dobrodziejstwa Internetu, czyli słowniki, encyklopedie. Bardzo pomocna okazała się Wikipedia. Niestety czasem zmuszony byłem pozostawić oryginał, gdyż nie ma, bądź nie znam polskiego odpowiednika.
Uważny czytelnik być może zauważy zastosowane przeze mnie własne słowotwórstwo. W niektórych wyjątkach musiałem się uciec do takiego 'podstępu', gdyż podstawowa forma będąca w użyciu w języku polskim nie oddawała głębi znaczenia.
To tyle. Z chęcią i radością przyjmę konstruktywną krytykę, porady lub podpowiedzi. Być może w przyszłości okażą się one pomocne w tłumaczeniu innych książek.

Życzę miłej i owocnej w przemyślenia lektury.


Bogusław Kluz